KAZACHSTAN – AKTAU – PROM, CZY SAMOLOT?

Kazachstan pierwotnie w ogóle nie znajdował się w naszym planie podróży, bo kraj to ogromny i zakładałyśmy, że na zwiedzenie go poświęcimy cały wyjazd w bliżej nieokreślonej przyszłości. Los jednak sprawił, że pod koniec lipca wylądowałyśmy (dosłownie) w Aktau, nadmorskim kurorcie, którego czasy świetności już dawno minęły.

PROM BĘDZIE JUTRO… POJUTRZE… NO, KIEDYŚ BĘDZIE.

Przedsmak tego, co może nas czekać w Kazachstanie miałyśmy jeszcze w Baku, z którego wyruszałyśmy. W związku z tym, że nie udało nam się dostać wizy do Turkmenistanu, postanowiłyśmy dostać się do Aktau promem cargo, żeby zrekompensować sobie zawód, który nas spotkał, widokiem wschodu słońca na Morzu Kaspijskim. Wtedy też wydawało się, że jest to najtańsza (choć zdecydowanie najwolniejsza) możliwość dostania się na drugi brzeg.… Czytaj dalej...

GŁOWĄ W MUR – WIZA DO KAZACHSTANU, UZBEKISTANU I TADŻYKISTANU

Widmo wyrabiania wiz zawsze spędzało nam sen z powiek. Kiedy już uporałyśmy się z wizą do Azerbejdżanu (dwukrotnie, za pierwszym razem w mękach, za drugim bez najmniejszego problemu) oraz wizą do Iranu (tym razem rzucając się w konwulsjach), nadszedł czas na Azję Środkową – Turkmenistan, Kazachstan, Uzbekistan i Tadżykistan. O tym jak nie dostać wizy do Turkmenistanu w ambasadzie w Baku możecie poczytać TU. Pozostałe wizy zostały jednak wklejone w nasze paszporty, dlatego poniżej słów kilka o tym jak nam się to udało.

WIZA DO KAZACHSTANU W AZERBEJDŻANIE (BAKU)

Aplikowania o tą wizę w ogóle nie zakładałyśmy, bo naszym planem było przeprawienie się z Baku promem do Turkmenbashy w Turkmenistanie. Los i konsul nie omieszkał nam jednak rzucić kilku kłód pod nogi i tak oto, będąc w Baku, z powoli wygasającą azerską wizą, zawitałyśmy do ambasady Kazachstanu, która jawiła się nam jako ostatnia deska ratunku (miałyśmy już wtedy wizę do Uzbekistanu, więc powrót do bezwizowej Gruzji nie wchodził w grę).… Czytaj dalej...

WIZA DO TURKMENISTANU W AZERBEJDŻANIE (BAKU)

Wyjazd do Azji Środkowej był dla nas przełomowy. Po pierwsze, zapuszczałyśmy się dużo dalej na dużo dłużej. Po drugie, jechałyśmy w miejsca, o których marzyłyśmy od dobrych kilku lat. Wyjazd był tez jednak przełomowy pod względem organizacyjnym: po raz pierwszy jechałyśmy w świat z zamiarem wyrabiania wiz będąc już w drodze.

WIZA DO TURKMENISTANU – BAKU, BERLIN CZY TEHERAN?

Każdy podróżnik planujący wyjazd/przejazd przez Turkmenistan zdaje sobie sprawę z czekających go problemów, bo kraj jest z zasady raczej niedostępny dla turystów. Biura oferujące pośrednictwo w pozyskiwaniu wiz zawsze zaznaczają, że w przypadku Turkmenistanu nie dają gwarancji powodzenia, a w Polsce nie ma ambasady tej środkowoazjatyckiej republiki. Ale uparty podróżnik nie poddaje się i szybko sprawdza, że najbliższa ambasada znajduje się nie aż tak daleko, bo w Berlinie, Wiedniu lub Kijowie.Czytaj dalej...

AZERBEJDŻAN – INFORMACJE PRAKTYCZNE – WIZA – PORUSZANIE SIĘ PO KRAJU

Na lekcji geografii dowiemy się, że Azerbejdżan jest niewielkim państwem Kaukazu Południowego położonym między Iranem, Armenią, Rosją i Morzem Kaspijskim. Na historii usłyszymy, że jest do niegdysiejsza republika Związku Radzieckiego. Na języku polskim zaś …no własnie, tu zaczyna się zabawa.

Przedwiośnie‘ Żeromskiego jest lekturą obowiązkową. Teoretycznie każdy, kto opuszcza liceum, wie kim jest Cezary Baryka, wie, że bohater spędził początki swojego życia w Baku, i wie, że są tam szklane domy. Błąd! Jakoś tak wyszło, że stolica Azerbejdżanu kojarzy się Polakom z tym wszechobecnym szkłem. Rzeczone szklane domy wedle powieści miały się jednak znajdować w Polsce i to one miały nakłonić młodego Barykę do powrotu do ojczyzny.

Próżno zatem szukać w Baku powieściowych szklanych domów (co nie znaczy, że takowych nie ma wcale), można jednak poszukać polskich nazwisk pośród architektów miasta – Józefa Płoszki, Józefa Gosławskiego i Kazimierza Skórewicza.… Czytaj dalej...

IRAN – PRZED PODRÓŻĄ – WIZA, LITERATURA, INFORMACJE PRAKTYCZNE

DLACZEGO

Mówi się, że człowiek boi się tylko tego, czego jeszcze nie zna. Podpisuję się pod tym rękami i nogami, zważywszy na to, że jeszcze trzy lata temu Bośnia i Hercegowina były dla mnie białą plamą na mapie, a pierwsze z nią skojarzenie to, wiadomo, Sarajewo i nie tak dawna wojna. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że tereny wojenne i powojenne będą determinować kolejne nasze podróże i staną się wyznacznikiem kolejnych tras. Dlatego mając już jako takie doświadczenie w podróżowaniu autostopem zarówno po Bałkanach (Chorwacja, Czarnogóra, Macedonia i Albania) jak i po Kaukazie (Gruzja, Armenia, Azerbejdżan), pojawił się pomysł Iranu, kraju trudnego, odizolowanego, doświadczonego przez krwawą rewolucję ’79. W przekonaniu, że to będzie następy cel naszej wyprawy utwierdziło mnie, o dziwo, zaćmienie słońca wiosną 2015.… Czytaj dalej...