KAZACHSTAN – AKTAU – LUNAPARKI, PLAŻE I MIESZANE UCZUCIA

W kazachskim Aktau, leżącym w obwodzie mangystauskim, znajduje się największy port morski całego kraju, niestety nie było nam dane go zobaczyć, bo nie dość, że dotarłyśmy tam samolotem, to czasu na zwiedzanie miałyśmy niewiele, właściwie – niecałe dwa dni. Konsul kraju w azerskim Baku wydał nam wizę tranzytową ważną przez pięć dni od momentu przekroczenia granicy, a wiedząc, że czeka nas wielogodzinna przeprawa pociągiem do Uzbekistanu, nie w głowie nam było podziwianie portowych krajobrazów – musiałyśmy jak najszybciej kupić bilety na pociąg, żeby uniknąć wyjeżdżania z kraju w ostatniej chwili (dość już nam podniosła adrenalinę przegrana walka o kupno biletu na prom).

Z LOTNISKA DO MIASTA

Strażnik, który potwierdzał autentyczność naszych dokumentów na lotnisku, zaprowadził nas prosto do taksówkarza pracującego dla korporacji Taxi Star (+7 872 92 335 335) zarzekając się, że to jedyna bezpieczna metoda dotarcia do miasta z położonego na jego obrzeżach obiektu.… Czytaj dalej...

KAZACHSTAN – AKTAU – PROM, CZY SAMOLOT?

Kazachstan pierwotnie w ogóle nie znajdował się w naszym planie podróży, bo kraj to ogromny i zakładałyśmy, że na zwiedzenie go poświęcimy cały wyjazd w bliżej nieokreślonej przyszłości. Los jednak sprawił, że pod koniec lipca wylądowałyśmy (dosłownie) w Aktau, nadmorskim kurorcie, którego czasy świetności już dawno minęły.

PROM BĘDZIE JUTRO… POJUTRZE… NO, KIEDYŚ BĘDZIE.

Przedsmak tego, co może nas czekać w Kazachstanie miałyśmy jeszcze w Baku, z którego wyruszałyśmy. W związku z tym, że nie udało nam się dostać wizy do Turkmenistanu, postanowiłyśmy dostać się do Aktau promem cargo, żeby zrekompensować sobie zawód, który nas spotkał, widokiem wschodu słońca na Morzu Kaspijskim. Wtedy też wydawało się, że jest to najtańsza (choć zdecydowanie najwolniejsza) możliwość dostania się na drugi brzeg.… Czytaj dalej...

AZJA ŚRODKOWA – INFORMACJE PRAKTYCZNE, CZYLI JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ DO WYJAZDU

Właściwie nasze przygotowania do wyjazdu do Azji Środkowej rozpoczęły się kilka ładnych lat temu, kiedy po raz pierwszy pojawił się pomysł odwiedzenia tego zakątka świata- trochę zapomnianego, jeszcze nieodkrytego przez turystów, a jednocześnie mającego tak ciekawą historię i kulturę. Przez te lata udało nam się zrealizować kilka innych marzeń podróżniczych, jednak Azja Środkowa ciągle siedziała w naszych głowach i wracała przy każdej kolejnej przeczytanej na ten temat książce. W końcu przyszedł czas na realizację marzeń i zabrałyśmy się za planowanie!

SPONTANICZNIE, Z PLANEM, A MOŻE Z CO NAJMNIEJ DWOMA?

Na pewno długo będziemy pamiętać ten moment, kiedy usiadłyśmy nad mapą Azji Środkowej po raz pierwszy, z kartką, długopisem i mocnym postanowieniem zrobienia planu… Większość naszych dotychczasowych wypraw okraszona była dużą dozą spontaniczności (delikatnie mówiąc), tym razem jednak wyjazd szykował się dłuższy, region bardzo rozległy, różnorodny, a dodatkowo dość restrykcyjny, jeżeli chodzi o biurokrację.… Czytaj dalej...

GŁOWĄ W MUR – WIZA DO KAZACHSTANU, UZBEKISTANU I TADŻYKISTANU

Widmo wyrabiania wiz zawsze spędzało nam sen z powiek. Kiedy już uporałyśmy się z wizą do Azerbejdżanu (dwukrotnie, za pierwszym razem w mękach, za drugim bez najmniejszego problemu) oraz wizą do Iranu (tym razem rzucając się w konwulsjach), nadszedł czas na Azję Środkową – Turkmenistan, Kazachstan, Uzbekistan i Tadżykistan. O tym jak nie dostać wizy do Turkmenistanu w ambasadzie w Baku możecie poczytać TU. Pozostałe wizy zostały jednak wklejone w nasze paszporty, dlatego poniżej słów kilka o tym jak nam się to udało.

WIZA DO KAZACHSTANU W AZERBEJDŻANIE (BAKU)

Aplikowania o tą wizę w ogóle nie zakładałyśmy, bo naszym planem było przeprawienie się z Baku promem do Turkmenbashy w Turkmenistanie. Los i konsul nie omieszkał nam jednak rzucić kilku kłód pod nogi i tak oto, będąc w Baku, z powoli wygasającą azerską wizą, zawitałyśmy do ambasady Kazachstanu, która jawiła się nam jako ostatnia deska ratunku (miałyśmy już wtedy wizę do Uzbekistanu, więc powrót do bezwizowej Gruzji nie wchodził w grę).… Czytaj dalej...

GRUZJA ZIMĄ, CZYLI BIAŁE SZALEŃSTWO NA KAUKAZIE

O Gruzji pisałyśmy już kilka razy, bo też nasze podróże już kilkukrotnie zaprowadziły nas w ten zakątek Kaukazu. Zazwyczaj wyprawy planujemy na czas letni, ze względu na bardzo przyziemne sprawy urlopowe, Gruzję jednak udało się zobaczyć także zimą. Ośnieżone nawet latem szczyty Kaukazu robią nie lada wrażenie chyba o każdej porze roku, dlatego kiedy latem 2016 jechałyśmy z Tbilisi w stronę Stepancmindy w mojej głowie po raz pierwszy zaświtała myśl “A może by tak spróbować snowboard’u na Kaukazie?“. Skoro jest pomysł, czas na jego realizację.

KIEDY, GDZIE i…JAK?

Właściwie sezon narciarski w Gruzji trwa od listopada do marca i przez cały ten okres mamy zapewnioną sporą ilość śniegu. Dodatkowo możemy liczyć na zdecydowanie luźniejsze stoki niż te w Polsce, czy Europie Zachodniej.… Czytaj dalej...