Autorzy


GOSIA MRÓZ
Pracuję jako lektor języka angielskiego w jednej z warszawskich szkół. Dojeżdżając do pracy często wybieram okrężna drogę, żeby mieć więcej czasu na poczytanie reportaży, które piętrzą się na moich półkach. W podróży nauczyłam się języka rosyjskiego, obecnie od roku dzień w dzień uczę się języka ormiańskiego, bo Erywań to moje miejsce na ziemi. W przyszłości chcę nauczyć się jeszcze języka perskiego i tureckiego.

KAROLA KAMIŃSKA
Zawodowo zajmuje się badaniami genetycznymi i pracuję w laboratorium. Kiedy padła decyzja o prowadzeniu bloga, poszłam na kurs programowania, żeby wiedzieć, z czym to się je. Przed podróżą biorę na siebie załatwianie wszystkich formalności, a procedury wizowe nie mają już dla mnie tajemnic. Jestem pasjonatką sportów zimowych, zwłaszcza snowboardu (zwłaszcza w Gruzji).

DUET PODRÓŻNICZY VITA PERDUTA*

Nasze pierwsze wyprawy były spontaniczne, kompletnie nieprzygotowane i z dosłownie kilkoma banknotami euro w kieszeni, ale im więcej jeździłyśmy, tym bardziej zmieniał się sposób, w jaki to robimy. Po Bałkanach (Chorwacja, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Serbia, Albania, Macedonia), gdzie udowodniłyśmy sobie, że możemy podróżować, przyszedł czas na troszkę jeszcze wtedy nieodkryty Kaukaz (Gruzja, Armenia,Azerbejdżan), w końcu na zmierzenie się ze stereotypami w Iranie, by ostatecznie dotrzeć do Azji Środkowej (Kazachstan, Uzbekistan, Kirgistan, Tadżykistan), gdzie dostałyśmy dużą lekcję pokory, bo okazało się, że nie jesteśmy aż tak doświadczone jak nam się wydawało.

Na początku chciałyśmy zobaczyć wszystkie zakątki świata, ale od trzech lat nieustannie wracamy w nasze ulubione miejsca, żeby poznać je lepiej, poczuć bardziej, a przede wszystkim odwiedzić przyjaciół poznanych w drodze. I tak oto azerskie Baku znamy jak własną kieszeń, po Gruzji jeździmy już bez mapy, a Armenia stała się naszym drugim domem.

Nasz blog, Vita Perduta, jest swego rodzaju dziennikiem podróży, gdzie regularnie opowiadamy o tym, jaki świat jest fajny i że nie trzeba się go bać. Że ludzie są z natury dobrzy i pomocni oraz, że każdy człowiek ma fascynującą historię, która może nauczyć nas dystansu do siebie i tego, jak postrzegamy nasze życie. Do tego dorzucamy garść na bieżąco aktualizowanych informacji praktycznych, bo i dla nas kopalnią wiedzy o przygotowaniach do podróży są inne blogi.

W najbliższych latach planujemy:

  • ponownie odwiedzić Armenię i tym razem zobaczyć Górski Karabach
  • wrócić do Iranu i zobaczyć jego południową oraz zachodnią część
  • kupić Ładę Nivę i pojechać nią raz jeszcze do Tadżykistanu i Kirgistanu
  • tą samą ładą przejechać Mongolię
  • pojechać do Czeczenii i Dagestanu
  • zobaczyć iracki Kurdystan
  • pojechać do Rumunii i Mołdawii
  • zobaczyć IndieNepal i Pakistan

Planów mamy wiele, w przeciwieństwie do kasy, ale coś wymyślimy, i na pewno, kiedy dojedziemy do końca drogi, sprawdzimy, co nas czeka za zakrętem.

*vita perduta (wł.) – przegrane życie. Jest to określenie, którego używamy, żeby ulżyć sobie w sytuacjach, które są absurdalne, pechowe, komplikują podróż i irytują, jak na przykład wtedy, kiedy lądujesz w Uzbekistanie z dolarami, których nie da się wymienić i kasą na koncie, której nie da się wypłacić, i w strugach deszczu chodzisz od banku do banku, by pocałować klamkę, bo jest sobota. Przekornie, od kilku lat zawołanie ‘Chryste, co za vita perduta!’ przynosi nam szczęście, a wiadomo – w podróży na ogół więcej jest szczęścia niż rozumu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *