ARMENIA – LUDZIE

O wartości kraju świadczą jego ludzie. Jeśli zatem o wartości Armenii świadczą jej mieszkańcy, śmiało powiem, że jest to kraj wart więcej niż wszystkie skarbce świata. Ale jak wiadomo – uogólnienia mogą być krzywdzące albo przedstawiać zakrzywiony obraz świata, dlatego poniższy tekst to bardzo subiektywny zapis bardzo osobistych spostrzeżeń.

ORMIANIN – GENIUSZ I HULAKA

Jedną z najciekawszych cech Ormian jest ich niesamowity talent do przyswajania nowych języków. Raz powtórzony zwrot po francusku, polsku czy włosku zostaje im w pamięci na lata. Dotyczy to właściwie wszystkich młodych ludzi, których spotkałyśmy na naszej drodze. Niestety, ze względu na nieciekawą sytuację ekonomiczną kraju, zazwyczaj kończy się na rosyjskim wyuczonym w szkole. Ogromna strata, bo moim zdaniem Ormianie mogliby aspirować do tytułu arcypoliglotów.… Czytaj dalej...

ARMENIA – AUTOSTOP – ANEGDOTY

Okazuje się, że wśród podróżników Armenia znana jest jako raj dla autostopowiczów. Coś w tym jest, bo w porównaniu do innych odwiedzonych przez nas krajów, konkurować z nią może tylko Gruzja, choć i tak pozostaje ona w tyle.

ILE SAMOCHODÓW PRZEJEDZIE, TYLE SIĘ ZATRZYMA

Podstawową zaletą łapania stopa w Armenii jest to, że można to robić absolutnie wszędzie. Właściwie każda droga ma coś na kształt pobocza, gdzie często starsi ludzie sprzedają owoce i warzywa. Kierowcy na ogół chętnie zabierają podróżnych nawet, jeśli trzeba posadzić cztery osoby z tyłu. Zatrzymanie samochodu od momentu wystawienia kartki z nazwą miasta na widoku zawsze zajmowało nam nie więcej niż piętnaście minut, a bywało, że kierowcy zatrzymywali się jeszcze zanim rozstawiłyśmy swój majdan na poboczu.… Czytaj dalej...

ARMENIA – INFORMACJE PRAKTYCZNE – PORUSZANIE SIĘ PO KRAJU – CENY

O ile pokolenie moich rodziców doskonale wie gdzie leży Armenia, a w czasach młodości opowiadali sobie żarty o Radiu Erywań, ba, niektórzy przed rozpadem ZSRR jeździli tam na wycieczki, o tyle dla wielu moich rówieśników Armenia jest raczej ‘jakimś krajem gdzieś koło Gruzji’. Niezbyt tu turystycznie, morza nie ma, właściwie nie za bardzo wiadomo o niej cokolwiek. Jednak wyjazd do tego wielkiego niegdyś imperium, a obecnie maleńkiego kraju, siedział mi w głowie od dawna z kilku względów.

DLACZEGO WŁAŚNIE TAM

Pierwszy raz usłyszałam o tym kraju, kiedy jeszcze jako młokos zasłuchiwałam się w muzyce System Of A Down. Jego wokalista, Serj Tankian, często wspominał w wywiadach (wtedy jeszcze bardziej na łamach wątpliwej jakości gazet aniżeli internetu) o swoim pochodzeniu i o ludobójstwie 1915 roku.… Czytaj dalej...

O tym jak kaukaskie krowy uprzykrzają życie podróżnika

Krowy są wszędzie i to jest fakt. Krowy można lubić, można ich nie lubić, albo można je ignorować. O ile Karola zazwyczaj nawet nie zauważa, że pasą się one na łące obok naszego rozstawionego na dziko namiotu, o tyle ja na samą myśl o takiej sytuacji mam dreszcze.

Nie boję się dzikich psów, chętnie głaszczę łaszące się dzikie koty, uwielbiam karmić kozy, ale jakoś tak jest, że na widok krowy, albo co gorsza byka, ogarnia mnie kompletny paraliż i przestaję myśleć racjonalnie. Tłumaczę to sobie tym, że krowy, choć pozornie niegroźne, są zwierzętami o sporych gabarytach, a idąc dalej tym tokiem myślenia, szybko w głowie mnożę szybkość przez masę i wychodzi mi, że w starciu z rozpędzoną krową mam raczej marne szanse.… Czytaj dalej...