UZBEKISTAN – MOYNAQ – MORZE, KTÓREGO JUŻ NIE MA

Zachodnia część Uzbekistanu – Karakałpacja (Karakalpakstan) to autonomiczna republika stanowiąca ponad jedną trzecią całego kraju. Turyści zwiedzający Uzbekistan nierzadko pomijają ten rejon w trakcie swoich wypraw, po pierwsze, ze względu na jego raczej niewielką atrakcyjność dla zwiedzających (z małymi wyjątkami), po drugie zaś z uwagi na fakt, że jest to region mocno oddalony od słynnych miast Jedwabnego Szlaku i dostanie się do miasteczka Nukus bądź Moynaq stanowi nie lada wyzwanie, którego podejmują się tylko najwytrwalsi (albo zwyczajnie najbardziej uparci) podróżnicy. Albo tacy jak my, którzy wylądowali w miasteczku Kungrad, bo dowiózł ich tam pociąg z Kazachstanu.

MOYNAQ – HOTEL WIDMO

W miasteczku Moynaq po zmroku ze świecą szukać żywej duszy. Wzdłuż głównej, szutrowej drogi, wokół której skupione są wszystkie domy, szkoła i komisariat, wałęsa się kilka bezpańskich psów, przemykając z jednej strony na drugą w świetle ledwie migoczących latarni.… Czytaj dalej...

UZBEKISTAN – INFORMACJE PRAKTYCZNE – PORUSZANIE SIĘ PO KRAJU – CENY

Uzbekistan był jednym z tych punktów naszej trasy, do którego musiałyśmy przygotować się najbardziej, a nad mapą tego kraju spędziłyśmy długie godziny próbując zaplanować co najmniej trzy alternatywne trasy przejazdu, które ciągle mieściły się w naszym limicie czasowym. Kraj to bowiem ogromny (mniej więcej Polska razy 1,5), w większości pustynny, na dodatek bardzo wymagający, jeżeli chodzi o biurokrację i wypełnianie wszelkich obowiązków nałożonych na (często nieświadomego) turystę.

DLACZEGO UZBEKISTAN?

Co zatem skłoniło nas do zapuszczenia się w zakątek świata na pierwszy rzut oka tak nieprzychylny turystom? Dokładnie to, co niektórych odstrasza –  pozorna niechęć, przejawiająca się w kłodach rzucanych pod nasze nogi na każdym etapie przygotowań. Obie wychodzimy z założenia, że te wszechobecne reguły są jedynie wymysłem biurokratów rządzących krajem (a w lipcu 2016 czyli wtedy, kiedy my byłyśmy w Uzbekistanie, tym biurokratą był prezydent-dyktator Islom Karimov, który zmarł nagle we wrześniu 2016, jest więc nadzieja, że Uzbekistan zacznie się powoli na świat otwierać).… Czytaj dalej...

POCIĄG KAZACHSTAN – UZBEKISTAN, CZYLI 27 GODZIN W PODRÓŻY

Nasz pobyt w kazachskim Aktau był właściwie tylko krótkim przystankiem na drodze Azerbejdżan-Uzbekistan. Szybka zmiana planów sprawiła, że droga ta prowadziła właśnie przez tę część Kazachstanu, a informacje zebrane przed przyjazdem na różnych forach dawały nadzieję, że istnieje pociąg, którym dostaniemy się do Uzbekistanu od jego zachodniej strony. Czas gonił nas nieubłaganie, bo nasza wiza uzbecka wyrobiona jeszcze w Warszawie, nie dość, że była ważna tylko 2 tygodnie, to na dodatek te 2 tygodnie liczyły się od konkretnego dnia (który musiałyśmy podać kilka miesięcy wcześniej w Ambasadzie!).

BILETY NIEKONIECZNIE W KASIE

No właśnie, przyjeżdżając do Aktau miałyśmy nadzieję, ale wcale nie pewność, że pociąg, który został naszym planem B (a może już nawet C) w ogóle istnieje! Bowiem w różnych źródłach informacji znalazłyśmy inne odpowiedzi- od optymistycznego “pociąg jeździ codziennie“, przez niepewne “pociąg czasem jeździ, czasem nie“, po ostateczne “tego pociągu już nie ma“.… Czytaj dalej...

AZJA ŚRODKOWA – INFORMACJE PRAKTYCZNE, CZYLI JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ DO WYJAZDU

Właściwie nasze przygotowania do wyjazdu do Azji Środkowej rozpoczęły się kilka ładnych lat temu, kiedy po raz pierwszy pojawił się pomysł odwiedzenia tego zakątka świata- trochę zapomnianego, jeszcze nieodkrytego przez turystów, a jednocześnie mającego tak ciekawą historię i kulturę. Przez te lata udało nam się zrealizować kilka innych marzeń podróżniczych, jednak Azja Środkowa ciągle siedziała w naszych głowach i wracała przy każdej kolejnej przeczytanej na ten temat książce. W końcu przyszedł czas na realizację marzeń i zabrałyśmy się za planowanie!

SPONTANICZNIE, Z PLANEM, A MOŻE Z CO NAJMNIEJ DWOMA?

Na pewno długo będziemy pamiętać ten moment, kiedy usiadłyśmy nad mapą Azji Środkowej po raz pierwszy, z kartką, długopisem i mocnym postanowieniem zrobienia planu… Większość naszych dotychczasowych wypraw okraszona była dużą dozą spontaniczności (delikatnie mówiąc), tym razem jednak wyjazd szykował się dłuższy, region bardzo rozległy, różnorodny, a dodatkowo dość restrykcyjny, jeżeli chodzi o biurokrację.… Czytaj dalej...

GŁOWĄ W MUR – WIZA DO KAZACHSTANU, UZBEKISTANU I TADŻYKISTANU

Widmo wyrabiania wiz zawsze spędzało nam sen z powiek. Kiedy już uporałyśmy się z wizą do Azerbejdżanu (dwukrotnie, za pierwszym razem w mękach, za drugim bez najmniejszego problemu) oraz wizą do Iranu (tym razem rzucając się w konwulsjach), nadszedł czas na Azję Środkową – Turkmenistan, Kazachstan, Uzbekistan i Tadżykistan. O tym jak nie dostać wizy do Turkmenistanu w ambasadzie w Baku możecie poczytać TU. Pozostałe wizy zostały jednak wklejone w nasze paszporty, dlatego poniżej słów kilka o tym jak nam się to udało.

WIZA DO KAZACHSTANU W AZERBEJDŻANIE (BAKU)

Aplikowania o tą wizę w ogóle nie zakładałyśmy, bo naszym planem było przeprawienie się z Baku promem do Turkmenbashy w Turkmenistanie. Los i konsul nie omieszkał nam jednak rzucić kilku kłód pod nogi i tak oto, będąc w Baku, z powoli wygasającą azerską wizą, zawitałyśmy do ambasady Kazachstanu, która jawiła się nam jako ostatnia deska ratunku (miałyśmy już wtedy wizę do Uzbekistanu, więc powrót do bezwizowej Gruzji nie wchodził w grę).… Czytaj dalej...