TADŻYKISTAN – INFORMACJE PRAKTYCZNE – PORUSZANIE SIĘ PO KRAJU

Za każdym razem, kiedy pytałyśmy napotkanych w drodze ludzi o to co było highlightem, czyli ‘największą atrakcją’ Azji Środkowej (co za paskudne określenie, ale lepszego brak), wszyscy, niezależnie od wieku i pochodzenia, jak jeden mąż zakrzykiwali: Tadżykistan! I my dołączamy się do chóru zgodnych głosów, bo choć w tej części Azji próżno szukać (zbyt wielu) zabytkowych meczetów i starożytnych zabudowań, Tadżykistan posiada w sobie jakąś magię, której nie sposób się oprzeć, odkrywając jego kulturę, poznając ludzi i popadając w zadumę podziwiając piętrzące się nad miastami góry.

DLACZEGO TADŻYKISTAN?

Najogólniej mówiąc – przez przypadek. Nasz pierwotny plan zakładał przedostanie się z Uzbekistanu do Kirgistanu, następnie wyrobienie tadżyckiej wizy w Bishkek, by potem pojechać na dwa-trzy dni do Duszanbe i może, może Iskander Kul.  Plan, bogu dzięki, wziął w łeb w momencie, kiedy rząd Tadżykistanu wprowadził e-wizę, której wyrobienie zajmuje dosłownie kilka godzin i da się to zrobić nawet z telefonu, nawet korzystając z bardzo słabego uzbeckiego internetu. Będąc zatem jeszcze w Taszkencie, ze świeżo wydrukowaną wizą, postanowiłyśmy przejechać przez Duszanbe, następnie Pamir Highway i dalej do kirgiskiego Osz. To była zdecydowanie najlepsza decyzja podjęta podczas całego wyjazdu, a planowane 3-4 dni zamieniły się w prawie miesiąc w jednym z najbardziej malowniczych zakątków świata.

1200 MIL PODNIEBNEJ ŻEGLUGI

Choć Tadżykistan jest krajem średniej wielkości (około połowa powierzchni Polski), to na przejechanie go z uwzględnieniem Pamir Highway – drogi wiodącej wzdłuż granicy z Afganistanem słynącej z niesamowitych widoków – warto poświęcić przynajmniej dwa tygodnie, a tak naprawdę im więcej mamy czasu, tym lepiej. Możliwości dostania się do kraju jest sporo:

  • drogą lądową z Uzbekistanu przez Bekobod – z Taszkientu na granicę można dostać się marszrutką, szczegółowy opis drogi TU.
  • drogą lądową z Uzbekistanu przez Pandżakent – jest to przejście graniczne położone najbliżej uzbeckiej Samarkandy.
  • samolotem z Polski przez Rygę i Moskwę – jest to jednak długa i kosztowna podróż.
  • samolotem z Berlina przez Moskwę – tu cena tez nie zachwyca, ale można trafić na duże obniżki cen – trzeba śledzić strony przewoźników na bieżąco już na kilka miesięcy przed wylotem.
  • drogą lądową z Kirgiskiego Osz do Murghab – podróż tą trzeba jednak rozłożyć na co najmniej dwa dni, ze względu na ogromną różnicę wysokości i absolutnie konieczną aklimatyzację. Z drugiej strony do kirgiskiego Biszkek można dolecieć już za około 80€ z Berlina przez Stambuł.
  • drogą lądową z Osz do Chodżentu (Khujand) – trzeba jednak uważać, żeby marszrutka nie jechała skrótem przez fragment uzbeckiej enklawy (jeśli przydarzy się kontrola, mamy – delikatnie mówiąc – przekichane).

JAK PORUSZAĆ SIĘ PO KRAJU?

Choć Tadżykistan wielki nie jest, ze względu na uformowanie terenu przejazdy są bardzo czasochłonne i zajmują zwykle więcej, niż przewiduje Google Maps. Nie jeżdżą tam też pociągi, a autokary/marszrutki często nie obsługują dłuższych tras.

Stan dróg w Tadżykistanie pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza na południu – są to głównie szutrowe trasy, próżno szukać asfaltu, choć w połowie 2016 roku trwało mnóstwo robót drogowych, które prędzej czy później będą zakończone (może już są?).

Najpopularniejszym środkiem transportu, jak wszędzie na wschodzie, są dzielone taksówki. Zasada jest prosta – kierowca podaje cenę za jedno miejsce w samochodzie (jest ich w sumie 3-4, chyba, ze jedziemy Jeepem – wtedy zmieści się i piętnaście osób, w tym trzy w bagażniku na stołkach i to nie jest żart), płacimy i czekamy, aż uzbiera się reszta pasażerów. Możemy też umówić się, że płacimy za wszystkie miejsca i mieć cały samochód dla siebie. Na ogół taksówki zapełniają się w przeciągu około godziny, ale zdarzyło nam się czekać i pięć godzin, a wcale nie jest tez powiedziane, że niepełna taksówka w ogóle odjedzie, dlatego zawsze warto mieć zapas czasu, bo może się okazać, że utkniemy gdzieś na dwa dni.

Alichur, samochód, którym jechałyśmy w stronę Murghab. Na tej trasie, ze względu na jej górską specyfikę, kursują głównie jeepy.

Niekiedy na małych odległościach można poruszać się bardzo tanimi marszrutkami, na przykład z Khorog do Jelandy. Jest to metoda dość szybka, ale uwaga, uwaga, to, że marszrutka jedzie z Khorog do Jelandy wcale nie oznacza, że będzie jechała z Jelandy do Khorog (nie mam pojęcia jak to działa, ale zdarzyło nam się utknąć własnie w Jelandy i łapać stopa przez ponad 5 godzin, w przeciągu których przejechała jedna ciężarówka z owcami i jeden TIR, który nas zabrał – zazwyczaj też, jeśli już jakiś samochód jedzie w kierunku najbliższego miasta, jest wyładowany po brzegi).

Na trasie Dushanbe – Khorog kursuje też samolot. Kilkoro poznanych przez nas turystów właśnie nim dostało się z Khorog do stolicy, musieli jednak czekać kilka dni na lepszą pogodę. Aktualne informacje dotyczące lotów znajdziecie TU.

NOCLEGI

W związku z tym, że Tadżykistan cieszy się coraz większą popularnością wśród turystów i podróżników, baza noclegowa jest bardzo dobrze rozwinięta. W Duszanbe znajdziemy kilka hosteli i miejsc, w których można wynająć pokoje – warto podpytać o nie taksówkarzy. W przewodniku Lonely Planet wymieniono kilka z nich, my szukając jednego zostałyśmy skierowane do domu, którego w przewodniku nie było i dobrze się złożyło, bo miałyśmy cały pokój dla siebie (kilka piętrowych łóżek), do dyspozycji topchan w ogródku, kuchnię i łazienkę. Właściciele byli bardzo mili, dokładali wszelkich starań, żeby było przyjemnie, czysto i wygodnie. Poza nami w hostelu była tylko jedna polska podróżująca rodzina z dziećmi – Pelikanochomiki. Okazuje się, nie pierwszy raz z resztą, że często warto zaufać ludziom bardziej, niż przewodnikowi.

Na samej Pamir Highway – Szosie Pamirskiej, wiele prywatnych domów oferuje pokoje do wynajęcia. Właściwie w każdej miejscowości natkniemy się na gastyenice, gdzie w cenie około 10$ (czasem będzie to 8$, czasem 15$) dostaniemy swój pokój, czasem z łazienką, czasem bez a czasem ze śniadaniem w cenie, ale na pewno będzie tam bardzo czysto i schludnie. Szukając noclegów na odcinku Kalai Khum – Murghab, zawsze prosiłyśmy o pomoc kierowcę lub taksówkarza – każdy z nich znał kogoś, kto miał szwagra, którego kuzyn akurat prowadził gastyenicę, i w takich miejscach spędzałyśmy dzień lub dwa.

Alichur na Szosie Pamirskiej. Choć na miasteczko składa się zaledwie kilkanaście domków, w prawie każdym z nich znajdziemy pokój do wynajęcia.

PIENIĄDZE

Walutą obowiązującą w Tadżykistanie jest Somoni (TJS). Przelicznik jest raczej stały (właściwie nie istnieje czarny rynek), co więcej, kurs w banku jest właściwie taki sam jak w kantorach i wynosi około 9 TJS za 1$, ale wiadomo, takie informacje szybko się dezaktualizują. Pewne jest jednak, że w większych miastach (Dushanbe, Khujand, Kalai Khum, Khorog) znajdziemy bankomaty. Nie znajdziemy ich natomiast w Murghab, dlatego zmierzając w stronę Kirgistanu trzeba zaopatrzyć się w gotówkę na zapas.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *