KAZACHSTAN – AKTAU – PROM, CZY SAMOLOT?

Kazachstan pierwotnie w ogóle nie znajdował się w naszym planie podróży, bo kraj to ogromny i zakładałyśmy, że na zwiedzenie go poświęcimy cały wyjazd w bliżej nieokreślonej przyszłości. Los jednak sprawił, że pod koniec lipca wylądowałyśmy (dosłownie) w Aktau, nadmorskim kurorcie, którego czasy świetności już dawno minęły.

PROM BĘDZIE JUTRO… POJUTRZE… NO, KIEDYŚ BĘDZIE.

Przedsmak tego, co może nas czekać w Kazachstanie miałyśmy jeszcze w Baku, z którego wyruszałyśmy. W związku z tym, że nie udało nam się dostać wizy do Turkmenistanu, postanowiłyśmy dostać się do Aktau promem cargo, żeby zrekompensować sobie zawód, który nas spotkał, widokiem wschodu słońca na Morzu Kaspijskim. Wtedy też wydawało się, że jest to najtańsza (choć zdecydowanie najwolniejsza) możliwość dostania się na drugi brzeg.

Promy z Baku do Aktau nie mają rozkładu, ponieważ nie można przewidzieć jaki będzie czas oczekiwania na wejście do portu w obu miastach, ponadto nie wiadomo też ile zajmie rozładunek, uzależniony od ilości towaru. Kupno biletu na ten prom jest zatem taktycznym przedsięwzięciem. Zatem:

  1. W pierwszej kolejności idziemy rano do biura sprzedającego bilety (tylko w Baku) i czatujemy tam od świtu w oczekiwaniu na wiadomość, czy jest prom. Jeśli nie ma, powtarzamy ten punkt do oporu.
  2. Kupujemy bilet, jeśli jest (ilość miejsc na każdy prom jest różna).
  3. Wsiadamy czym prędzej do pierwszej z brzegu taksówki i jedziemy do portu, 80 km na południe od Baku. Koszt: minimum 50$.
  4. Czatujemy w porcie.
  5. Płacimy łapówkę strażnikom w porcie (podobno).
  6. Ładujemy się na prom i po dwóch dniach jesteśmy w Kazachstanie.

Punkt pierwszy powtarzałyśmy przez 4 dni. Ostatecznie kupiłyśmy bilet na samolot do Aktau, co było z jednej strony tańsze (100$), z drugiej strony wygodniejsze (50 minut lotu, zero stresu).

PO CO PANIOM WIZY?

Sam lot do Kazachstanu jest bardzo szybki i spokojny. Widok na morze pewnie nie jest tak spektakularny, jak z promu, ale jak się nie ma co się lubi, to trudno, trzeba polubić to, co się ma.

Lotnisko w Aktau jest maleńkie, ot, taki blaszak, gdzie w jednym pomieszczeniu znajduje się kontrola paszportowa i odbiór bagażu. Samolot był pełny, a my, jak zwykle, wylądowałyśmy na końcu kolejki. Może i dobrze, bo miałyśmy chwilę na wypełnienie jakiegoś świstka papieru. Rubryk na nim było mnóstwo, natomiast za radą strażniczki z lotniska wpisałyśmy jedynie imię nazwisko i numer paszportu. Niemniej jednak karteczkę trzeba było zachować aż do momentu wyjazdu, bo wbijane są stemple.

Po około czterdziestu minutach przyszła wreszcie kolej na okazanie paszportu. Przechodziłam kontrolę jako pierwsza, trwało to może minutę, a potem udałam się priamo do bagażu. Po dziesięciu minutach dołączyła do mnie Karola, z miną raczej niewyraźną. Otóż strażnik poinformował ją, że nam, Polakom, wiza do Kazachstanu w ogóle nie jest potrzebna, co więcej, zapewniał ją o tym wbrew argumentom, że przecież gdyby wiza nie była potrzebna, nie dałoby się jej wyrobić w ambasadzie. Serio?

Pół serio. Kiedy już w milczeniu opuściłyśmy terminal (dodam, że było to milczenie pełne złości, żeśmy zapłaciły za wizę i czekały na nią pięć dni), wybiegł za nami strażnik, który gestem nakazał nam zawrócić (przez wielkie drzwi z napisem NO ENTRY), po czym przyznał, że nie wiedział o tym, ale Polakom faktycznie potrzebna jest wiza, zatem chciałby zerknąć na moją, bo nawet nie zauważył jej wbijając stempel. Następnie wziął jakiegoś smartphona i zrobił nim zdjęcie wizy, żeby ostatecznie oddać mi paszport z uśmiechem, życząc miłego pobytu. A to wszystko późną nocą.

TO PROM, CZY SAMOLOT?

Podsumowując kwestię tego, czy lepiej do Aktau dostać się z Baku promem, czy samolotem, uczucia mamy mieszane. Z jednej strony prom brzmi świetnie, zwłaszcza, kiedy lubimy bycie w podróż bardziej, niż docieranie do konkretnych miejsc (a my lubimy).  Niemniej jednak czekanie na prom może nas przyprawić o drgawki, sytuacja jest niepewna a to, czy prom będzie (i czy w ogóle będą na niego bilety) zależy od tak wielu czynników, że nie da się takiej podróży zaplanować. Ponadto, czekając na prom ciągle jesteśmy w Baku, mieście dużym i relatywnie drogim, a wiza azerska też się kiedyś kończy. Jeśli jednak postanowimy dotrzeć tam właśnie w ten sposób, to pociechą jest to, że bilety na samolot można kupić z dnia na dzień bez większych problemów.

ZNIESIENIE WIZ DO KAZACHSTANU DLA POLAKÓW

1 stycznia 2017 roku Kazachstan zniósł wizy dla wielu krajów, w tym Polski. Informacja jest już potwierdzona przez MSZ. Na terenie kraju można przebywać do 30 dni, nie ma też obowiązku deklarowania konkretnej kwoty pieniędzy na każdy dzień. Więcej szczegółów TU.

Gdyby jednak tak się stało, że wizy zostaną przywrócone, na przejściu granicznym trzeba dopilnować, żeby strażnik wbił stempel na wizie, a nie kilka stron dalej, jak to się stało w moim przypadku, ponieważ możemy mieć przez to problemy przy wyjeżdżaniu z kraju. Kiedy opuszczałyśmy Kazachstan, wojskowi w pociągu patrzyli na mnie bardzo podejrzliwie i dopytywali dlaczego mam stempel w złym miejscu (ostatecznie przekonał ich argument, że nie wiem, przecież nie ja go sobie wbiłam w paszport). Azja zmienną jest, trzeba więc śledzić sytuację na bieżąco.

M.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *