WIZA DO TURKMENISTANU W AZERBEJDŻANIE (BAKU)

Wyjazd do Azji Środkowej był dla nas przełomowy. Po pierwsze, zapuszczałyśmy się dużo dalej na dużo dłużej. Po drugie, jechałyśmy w miejsca, o których marzyłyśmy od dobrych kilku lat. Wyjazd był tez jednak przełomowy pod względem organizacyjnym: po raz pierwszy jechałyśmy w świat z zamiarem wyrabiania wiz będąc już w drodze.

WIZA DO TURKMENISTANU – BAKU, BERLIN CZY TEHERAN?

Każdy podróżnik planujący wyjazd/przejazd przez Turkmenistan zdaje sobie sprawę z czekających go problemów, bo kraj jest z zasady raczej niedostępny dla turystów. Biura oferujące pośrednictwo w pozyskiwaniu wiz zawsze zaznaczają, że w przypadku Turkmenistanu nie dają gwarancji powodzenia, a w Polsce nie ma ambasady tej środkowoazjatyckiej republiki. Ale uparty podróżnik nie poddaje się i szybko sprawdza, że najbliższa ambasada znajduje się nie aż tak daleko, bo w Berlinie, Wiedniu lub Kijowie.

EUROPA – ZBYT RYZYKOWNE

Pomysł starania się o wizę turkmeńską w jednym z tych miast przeszedł nam przez myśl, ale tu pojawia się pierwszy problem: przejazd do danego kraju kosztuje, a i na sam pobyt trzeba zarezerwować kilka(naście) dni, bo wizy nie dostaniemy od ręki. Szansa dostania wizy w jednej z europejskich stolic jest statystycznie niewielka, dlatego rezygnujemy, ale ponieważ byłyśmy zdeterminowane żeby zobaczyć Derweze i Ashgabat, szukałyśmy innych możliwości. Przecież jakieś są.

TEHERAN – ZBYT RYZYKOWNE

Jedną z nich jest staranie się o wizę w Iranie, w Teheranie (z możliwością odbioru w Mashad). Z tej opcji też zrezygnowałyśmy, ponieważ rok wcześniej samo pozyskanie wizy do Iranu przysporzyło nam mnóstwo trudności. Taką opcję wybrali nasi znajomi z Czech. Wiza Alexa czekała w Mashad, wiza jego partnerki  – Lenki – nie powstała, bo gdzieś pomiędzy dwoma miastami zaginęła jej aplikacja. Turmeni są bardzo kreatywni w wymyślaniu sposobów na uprzykrzenie turystom życia.

BAKU – W SAM RAZ?

Do głowy przyszła nam jeszcze ambasada turkmeńska w Baku w Azerbejdżanie, bo choć i do tego kraju potrzeba wizy, wyrobienie jej jest obecnie bardzo łatwe (stan na 2016 rok). Ponadto mamy w Baku kilku znajomych, którzy na pewno pomogą w razie kryzysowej sytuacji. Na logikę, sytuacja, którą przedstawiamy w Ambasadzie w Baku powinna skłonić urzędników do wydania wizy: jesteśmy na miejscu, mamy wizę do Uzbekistanu, musimy się tam dostać, więc siłą rzeczy najłatwiej i najszybciej przez Turkmenistan, proste.

Zasada numer jeden: starając się o jakąkolwiek wizę do republik byłego ZSRR zapominamy o logice i zdrowym rozsądku.

Ambasada Turkmenistanu w Baku znajduje się przy D. Hammedquluzadeh Street 85 / 266-266a. Mapy Google nie wyszukują tego adresu, ale można po prostu wpisać ‘Turkmenistan Embassy Baku’ i jest. Siedzibą jest mały domek jednorodzinny w wąskiej, bocznej uliczce, około 30 minut piechotą od stacji metra Genclik.

Ambasada otwarta jest tylko w poniedziałki i piątki w godzinach 10.00-12.00, dlatego bilet lotniczy do Baku kupiłyśmy tak, że w mieście byłyśmy w poniedziałek o 6 rano (w sam raz, żeby jeszcze tego samego dnia zdążyć zanieść papiery, biorąc pod uwagę to, ze czeka nas co najmniej tydzień czekania na decyzję).

Konsul zjawił się punktualnie i powitał nas szerokim uśmiechem. Było tak miło, że obie pomyślałyśmy, że właściwie wyrabianie tej wizy to sama przyjemność! Nie wiem czy to jeszcze naiwność, czy już głupota. Zapytał nas jaka wiza nas interesuje. A jakie są?

  • WIZA TRANZYTOWA – wydawana na 3 do 5 dni, uprawnia do przejechania przez kraj (często z góry narzuconą trasą!). Co więcej, nie dostaniemy jej, jeśli chcemy z Azerbejdżanu przejechać przez Turkmenistan do Kazachstanu, bo państwa te ze sobą graniczą, więc tranzyt nie jest konieczny. Tak samo sprawa wygląda z Iranem, z Afganistanem zaś Azerbejdżan nie ma umowy o ruchu wizowym, więc też odpada. Jedyna możliwość to wjechanie z Iranu albo Azerbejdżanu i dalej do Uzbekistanu lub odwrotnie. Koszt ok. 80$
  • WIZA TURYSTYCZNA – można starać się o nią wykupując zorganizowaną wycieczkę, jednak koszt takiej wyprawy to ok. 150-180$ dziennie, bo musimy wliczyć w to spanie w drogich hotelach, opłacenie samochodu i rządowego przewodnika, który będzie naszym Wielkim Bratem. Odpada.
  • WIZA BIZNESOWA – nie dla nas, nie mamy żadnych biznesów w Turkmenistanie.

Staramy się zatem o wizę tranzytową, która do tej pory była najlepszą metodą nagięcia przepisów (zwiedzasz przejeżdżając przez kraj). Jest to o tyle ryzykowne, że chcąc przepłynąć promem przez Morze Kaspijskie z Baku do Turkmenbashy możemy się, mówiąc kolokwialnie, nieźle wkopać, bo prom nie ma rozkładu, czasem nie płynie codziennie, a czasem przed wejściem do portu w Turkmenistanie stoi kilka(dziesiąt) godzin, więc potencjalnie czeka nas walka z czasem. Przekopując internet natknęłyśmy się na historię turysty, któremu wiza skończyła się w momencie wpłynięcia do portu w Turkmenbashy. Jest podobno możliwość dostania zaświadczenia o pozwoleniu na wizę w ambasadzie i wbicie jej do paszportu dopiero w momencie opuszczenia promu. Podobno.

Wracamy do ambasady. Konsul (naprawdę, prze-mi-ły), dowiedziawszy się o naszych planach przejechania na wizie tranzytowej przez jego kraj, uśmiechnął się jeszcze szerzej i powiedział, że bardzo się cieszy, że chcemy zawitać do Turkmenistanu, oraz, że wiza będzie gotowa za 15 (!) minut, jedyne, czego potrzebuje to nasze paszporty i LOI (Letter Of Invitation – zaproszenie).

Zaproszenie. Chwila ciszy. Konsternacja. Zaproszenie? Nie istnieje coś takiego jak zaproszenie na tranzyt. Nie można zaprosić kogoś do przejechania przez jego kraj. Znowu cisza.

Nieśmiało zapytałyśmy, czy aby na pewno nas zrozumiał. Nie chcemy zwiedzać kraju, chcemy przez niego przejechać. Tranzyt. Trzy dni w samochodzie. Tran-zyt.

I tu powoli kończy się ta historia. Wygląda na to, że tak wiele osób starało się o tranzyt przez Turkmenistan, że ktoś się wreszcie zorientował, że chyba coś jest nie tak. Otóż od 2016 roku jest w ambasadzie w Baku nowy przepis mówiący, że choć coś takiego nie istnieje, to aby otrzymać wizę tranzytową do Republiki potrzebne jest zaproszenie. Koniec, kropka, przepraszający grymas konsula. Na odchodne powiedział jeszcze, że zaproszenie może nam dać każdy – hotel, agencja turystyczna, osoba prywatna.

Napisałyśmy do wszystkich agencji w Turkmenistanie (nie ma ich znowu aż tak wiele), ale odpowiedź zawsze była taka sama: nie istnieje coś takiego jak zaproszenie na tranzyt, w związku z czym nie możemy wam go wydać. Napisałyśmy do kilku osób na CouchSurfingu. Odpowiedź: próbowaliśmy już pisać takie zaproszenie dla znajomych, ale MSZ nie uznaje takiej formy, bo de facto nie istnieje coś takiego. Nasz znajomy Tarkhan ma nawet kumpla, który ma firmę w Turkmenistanie i próbowałyśmy nakłonić go, żeby wystawił nam zaproszenie na firmę. Nie udało się, bo zaproszenie na tranzyt nie istnieje. Koniec turkmeńskiej przygody. Swoją drogą przed nami w kolejce był azerski biznesmen, który wystawiał się na wielkich targach w Ashgabat. Też nie dostał wizy, bo jego zaproszenie było wystawione na jego firmę, a musi być imienne. Ot, Turkmenistan.

CZY TĄ WIZĘ W OGÓLE DA SIĘ DOSTAĆ?

I tak i nie. Jadąc dalej przez Azję Środkową poznałyśmy tyle samo osób co wizę dostało co tych, którym wizy odmówiono. Wszyscy, którzy dostali wizę, wyrabiali ją w Iranie (ale nie wszyscy, którzy wyrabiali ją w Iranie, dostali ją). Na chwilę obecną wygląda na to, że najmniejszym ryzykiem obarczone jest mimo wszystko wyrabianie dokumentu w Teheranie, ale trzeba mieć dobry plan B, bo szanse na wjechanie do Republiki Turkmenistanu są z roku na rok coraz mniejsze.

3 thoughts on “WIZA DO TURKMENISTANU W AZERBEJDŻANIE (BAKU)

    • vitaperduta says:

      Faktycznie wizy w Azji Środkowej mogą być dość kłopotliwe (delikatnie mówiąc)… Natomiast jeżeli chodzi o Uzbekistan to nie taki diabeł straszny jak go malują i w Warszawie spokojnie da się taką wizę załatwić w ok. 2-3 tygodnie! O tym jak my załatwiałyśmy tą wizę możesz przeczytać tu: http://www.vitaperduta.pl/pl/2017/01/09/glowa-w-mur-wiza-do-kazachstanu-uzbekistanu-i-tadzykistanu/ ,a w razie pytań zapraszamy do kontaktu 🙂 Chętnie podzielimy się praktycznym (i całkiem miłym) doświadczeniem!

      • Juriusz says:

        Ja wiem, że się da, sam mam na koncie zdobycze w stylu Iranu, kilku chińskich wiz pracowniczych, pełno krajów azjatyckich, i tak, da się. Potrzebne są głównie pieniądze i czas. Mogę sobie spokojnie wyrobić Uzbekistan, mieszkam w Moskwie i do ambasady mam kilka stacji metra. Ale stwierdziłem, że nie chcę. W pewnym momencie coś we mnie pękło i powiedziałem sobie, że wystarczy. Ileż można płacić na skorumpowane reżimy w krajach trzeciego świata? Chodzenie do ich chu**** placówek w dziwnych godzinach otwarcia (a żeby jeszcze nie było święta narodowego!), wystawanie w kolejkach, bycie gnojonym przez jakiś podnóżek konsula? Gwoli sprawiedliwości, ambasada Polski nie wyróżnia się w tym zestawieniu na plus.
        Obecnie Kazachstan jest bezwizowy i dla nas. Azerbejdżan wprowadził e-wizy i kosztują 20 USD. Rura mięknie, bo ceny ropy dołują, a wiele tych krajów ma takie gospodarki, że idzie się popłakać. I ja poczekam aż zmięknie kretynom w Turkmenistanie i Uzbekistanie, wtedy być może zdecyduję się na zaszczycenie obecnością tych rajów, z których obywatele stadami uciekają.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *