JEDWABNY SZLAK – WYOBRAŻENIA A RZECZYWISTOŚĆ (KHIVA, SAMARKANDA I BUKHARA)

O Jedwabnym Szlaku w ostatnim czasie mówi się coraz częściej, choć zwykle w kontekście tak zwanego Nowego Jedwabnego Szlaku, czyli planowanej przez Chiny trakcji kolejowej mającej wieść przez Urumqi w prowincji Xinjiang, kazachską Astanę, rosyjski Jekaterynburg i dalej aż do Polski. Założenie jest zbieżne z tym pierwotnym  – ma to być szlak handlowy umożliwiający, jak kiedyś, transport dóbr ze Wschodu na Zachód i na odwrót.

O dziwo, nawet za czasu Związku Radzieckiego remontowano część zabytków na odcinku drogi wiodącej przez dzisiejszy Uzbekistan. O dziwo, bo Związek Radziecki meczety raczej zamykał niż konserwował. W przypadku trzech głównych uzbeckich miast Szlaku – Khivy, Bukhary i Samarkandy, Sajuz dość wymownie zaznaczył swoją obecność – oprócz siedemnastowiecznych murów miejskich, meczetów i medres (muzułmańskich szkół teologicznych) co i rusz natknąć się można na zabytki dość współczesne, bo stawiane za Lenina.… Czytaj dalej...

UZBEKISTAN – TRZY HISTORIE O TYM, JAK WYMIENIĆ PIENIĄDZE I ZWARIOWAĆ TYLKO TROCHĘ

NUKUS – NARODOWY BANK UZBEKISTANU – WYMIANA OFICJALNA

W Nukus, małym, ale gwarnym miasteczku właściwie w ogóle nie planowałyśmy dłuższego postoju, jednak zważywszy na to, że nie posiadałyśmy wymaganej rejestracji za pierwszy nocleg, a pieniądze wymienione w pociągu po czarnorynkowym przeliczniku też topniały w zastraszającym tempie, podjęłyśmy naiwną próbę sprzedania kilkudziesięciu dolarów po oficjalnym kursie, w banku, żeby na wszelki wypadek mieć ze sobą jakiś świstek do pokazania przy kontroli, a potem na granicy. Jak bardzo naiwną, miałyśmy przekonać się już po chwili.

Pracownica małego oddziału jakiegoś podrzędnego banku nieopodal stacji autobusowej popukała się w czoło, kiedy zapytałyśmy, czy możemy u niej wymienić nasze poupychane po kieszeniach dolce. Naprędce wyszukałyśmy więc w przewodniku Lonely Planet adres najbliższego dużego banku, a że był daleko, to wsiadłyśmy w pierwszą z brzegu taksówkę i pojechałyśmy, po to tylko żeby dowiedzieć się, że wymiany waluty można dokonać jedynie w Narodowym Banku Uzbekistanu, niedaleko, pół godziny piechotą.… Czytaj dalej...

UZBEKISTAN – MOYNAQ – MORZE, KTÓREGO JUŻ NIE MA

Zachodnia część Uzbekistanu – Karakałpacja (Karakalpakstan) to autonomiczna republika stanowiąca ponad jedną trzecią całego kraju. Turyści zwiedzający Uzbekistan nierzadko pomijają ten rejon w trakcie swoich wypraw, po pierwsze, ze względu na jego raczej niewielką atrakcyjność dla zwiedzających (z małymi wyjątkami), po drugie zaś z uwagi na fakt, że jest to region mocno oddalony od słynnych miast Jedwabnego Szlaku i dostanie się do miasteczka Nukus bądź Moynaq stanowi nie lada wyzwanie, którego podejmują się tylko najwytrwalsi (albo zwyczajnie najbardziej uparci) podróżnicy. Albo tacy jak my, którzy wylądowali w miasteczku Kungrad, bo dowiózł ich tam pociąg z Kazachstanu.

MOYNAQ – HOTEL WIDMO

W miasteczku Moynaq po zmroku ze świecą szukać żywej duszy. Wzdłuż głównej, szutrowej drogi, wokół której skupione są wszystkie domy, szkoła i komisariat, wałęsa się kilka bezpańskich psów, przemykając z jednej strony na drugą w świetle ledwie migoczących latarni.… Czytaj dalej...

UZBEKISTAN – INFORMACJE PRAKTYCZNE – PORUSZANIE SIĘ PO KRAJU – CENY

Uzbekistan był jednym z tych punktów naszej trasy, do którego musiałyśmy przygotować się najbardziej, a nad mapą tego kraju spędziłyśmy długie godziny próbując zaplanować co najmniej trzy alternatywne trasy przejazdu, które ciągle mieściły się w naszym limicie czasowym. Kraj to bowiem ogromny (mniej więcej Polska razy 1,5), w większości pustynny, na dodatek bardzo wymagający, jeżeli chodzi o biurokrację i wypełnianie wszelkich obowiązków nałożonych na (często nieświadomego) turystę.

DLACZEGO UZBEKISTAN?

Co zatem skłoniło nas do zapuszczenia się w zakątek świata na pierwszy rzut oka tak nieprzychylny turystom? Dokładnie to, co niektórych odstrasza –  pozorna niechęć, przejawiająca się w kłodach rzucanych pod nasze nogi na każdym etapie przygotowań. Obie wychodzimy z założenia, że te wszechobecne reguły są jedynie wymysłem biurokratów rządzących krajem (a w lipcu 2016 czyli wtedy, kiedy my byłyśmy w Uzbekistanie, tym biurokratą był prezydent-dyktator Islom Karimov, który zmarł nagle we wrześniu 2016, jest więc nadzieja, że Uzbekistan zacznie się powoli na świat otwierać).… Czytaj dalej...

POCIĄG KAZACHSTAN – UZBEKISTAN, CZYLI 27 GODZIN W PODRÓŻY

Nasz pobyt w kazachskim Aktau był właściwie tylko krótkim przystankiem na drodze Azerbejdżan-Uzbekistan. Szybka zmiana planów sprawiła, że droga ta prowadziła właśnie przez tę część Kazachstanu, a informacje zebrane przed przyjazdem na różnych forach dawały nadzieję, że istnieje pociąg, którym dostaniemy się do Uzbekistanu od jego zachodniej strony. Czas gonił nas nieubłaganie, bo nasza wiza uzbecka wyrobiona jeszcze w Warszawie, nie dość, że była ważna tylko 2 tygodnie, to na dodatek te 2 tygodnie liczyły się od konkretnego dnia (który musiałyśmy podać kilka miesięcy wcześniej w Ambasadzie!).

BILETY NIEKONIECZNIE W KASIE

No właśnie, przyjeżdżając do Aktau miałyśmy nadzieję, ale wcale nie pewność, że pociąg, który został naszym planem B (a może już nawet C) w ogóle istnieje! Bowiem w różnych źródłach informacji znalazłyśmy inne odpowiedzi- od optymistycznego “pociąg jeździ codziennie“, przez niepewne “pociąg czasem jeździ, czasem nie“, po ostateczne “tego pociągu już nie ma“.… Czytaj dalej...

1 2 3 6